Dobrze się składa

Idea ekologicznego commutingu nie jest niczym nowym, przy czym polskie miasta mozolnie doganiają w tej materii europejski peleton. O tym oraz dlaczego na tej fali do łask powracają zapomniane już składaki, opowiada Dominik Raza, były zawodowy kolarz, a obecnie właściciel sklepu z rowerami brytyjskiej marki Brompton – innej niż wszystkie.

 

 

Jak zaczęła się Pańska znajomość z rowerami Brompton?

Ponad dwa lata pracowałem z tą marką rowerów na Wyspach. Potem, gdy postanowiłem zamieszkać w Polsce – a większość życia spędziłem poza krajem – pomyślałem, że spróbuję sprzedawać rowery Brompton tutaj.

Udało się?

Rzeczywistość nieco zweryfikowała moje wyobrażenie na temat rynku (śmiech), bo zakładałem, że w Polsce będą się one sprzedawać tak dobrze jak w Anglii. Tam bowiem sprzedaż Bromptona jest bardzo wysoka. Anglicy polubili ten typ jednośladu, jest on bardzo popularny w Wielkiej Brytanii i powszechnie używany do miejskiej jazdy oraz wycieczek.

 

A w Polsce?

Nie jest źle, ale jeszcze jest sporo pracy, żeby przekonać Polaków do wydania równowartości średniej pensji na rower typu składak. Argumenty, że są one ręcznie robione w Anglii, mają topowy osprzęt, m.in. Sturmey Archer, i świetne rozwiązania techniczne, jeszcze nie mają takiej mocy. Niemniej w ostatnim czasie wiele się zmienia na plus. Podróżujemy coraz częściej po świecie i widzimy, że takie składaki są w powszechnym użyciu. W Polsce więc też coraz łatwiej spotkać rowerzystę na takim właśnie sprzęcie, który już nie kojarzy się z archaicznymi modelami Wigry czy Salto z czasów PRL (śmiech).

 

Na Zachodzie są popularne, ale wśród jakich grup społecznych? Dla kogo są one przeznaczone?

Tak naprawdę rowery Brompton są dla wszystkich, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Tymczasem wśród moich klientów – i zagranicznych, i polskich – są zarówno osoby starsze, jak i spore grono rowerzystów w wieku powyżej 30 lat – pracownicy korporacji, agencji kreatywnych, finansiści. Z moich obserwacji wynika, że Bromptony kupują ci, którzy szukają wygody i komfortu jazdy, rowerów łatwych do transportowania i przechowywania, bezproblemowych. Brompton, co ciekawe, nigdy nie był jakąś modą – raczej alternatywą dla tradycyjnych jednośladów.

Co więc oferują te rowery w zestawieniu ze zwykłymi miejskimi lub touringowymi? Mają inną funkcję?

Funkcja jest taka sama – służą do przyjemnego przemieszczania się, ale odróżnia je funkcjonalność. Są to narzędzia do commutingu, łatwego poruszania się po mieście. Są niezwykle mobilne i przez to ułatwiają życie. Bo chociaż mają małe, 16-calowe koła, to dzięki osprzętowi pozwalają osiągać całkiem przyzwoite prędkości, przełożenia ułatwiają jazdę po płaskim i pod górę, mają mocne i bezpieczne hamulce, są lekkie i ich złożenie oraz rozłożenie zajmuje kilkadziesiąt sekund – to fajna alternatywa dla komunikacji miejskiej lub dla samochodu w mieście. Na jednym miejscu parkingowym w centrum Warszawy mieszczą się 42 złożone Bromptony, więc to całkiem ekologiczny sprzęt (śmiech). Z drugiej strony ten typ składanego roweru świetnie sprawdza się w mieszkaniach, w których nie ma osobnego pomieszczenia np. w garażu lub piwnicy. Po złożeniu zajmują tyle, co trochę większy plecak, więc mieszczą się wszędzie, nawet w małym bagażniku kompaktowego samochodu. To otwiera nowe możliwości, bo rower można zabrać wszędzie, nigdy nie przeszkadza i jest dyskretny. Sam nieraz zabierałem go do kina i nigdy nie było sytuacji, żeby po złożeniu i zapakowaniu w pokrowiec komuś przeszkadzał (śmiech).

 

To prawdziwie miejski rower?

Dokładnie, ale nie tylko wyłącznie przeznaczony na miasto. Te rowery sprawdzają się też na dłuższych wycieczkach, nawet w terenie, bo są dostępne modele bardziej trekkingowe. I mówię o tym z doświadczenia. Jeżdżę także na rowerach szosowych, robiłem to zawodowo, co widać po nogach (śmiech), mam kontakt ze znajomymi, którzy tak jak ja są kolarzami, niektórzy z nich to nazwiska z pierwszych stron sportowych gazet, a sami wybierają na potrzeby miasta lub weekendowych wycieczek Bromptony.

Trudno ich było przekonać do tak dużej zmiany?

Na początku trochę się opierali, ale po kilku przejażdżkach składakiem docenili tę funkcjonalność, którą te rowery zapewniają. Co ciekawe, słyszę od nich, że przesiadka na Bromptony do takiego właśnie miejskiego commutingu – codziennych dojazdów z Wilanowa do centrum – kompletnie, pozytywnie, zmieniła ich styl życia. One po prostu są ułatwieniem – ze względu na kompaktowość, lekkość i szereg innych atutów. Taki składak jest zdrowym, ekologicznym dodatkiem do codziennego życia.

Tylko, czy taka kompaktowość nie wymusza kompromisów w konstrukcji?

Zupełnie nie, bo w tych rowerach można wiele elementów dopasować do swoich potrzeb. Sztyca podsiodłowa może być składana, amortyzowana lub zwykła, inne przerzutki z różną liczbą biegów, korby ze zróżnicowaną liczbą zębów dopasowaną do miasta lub nawet warunków górskich, kilka rodzajów kierownic – w tym turystyczne, proste, miejskie lub sportowe – jest kilka typów chwytów, siodełek, błotników, opon i bagażników w kilku rozmiarach. Na życzenie może zostać zamontowana prądnica w przedniej piaście. I najlepsze jest to, że wszystkie te modyfikowalne elementy ze sobą perfekcyjnie współpracują i w żaden sposób nie ograniczają roweru. A do tego, co kilka miesięcy Brompton wypuszcza jeszcze serie limitowane różniące się np. materiałem, z którego jest wykonana rama. W zasadzie nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o konfigurację, o czym można przekonać się, wchodząc na stronę brompton.pl, na której znajduje się interaktywny konfigurator rowerów.

To „jedyne” zalety?

Bynajmniej. Mówiąc o tym w innym jeszcze kontekście niż zaawansowanie techniczne czy konfigurowalność, warto podkreślić bezpieczeństwo. Jadąc po mieście Bromptonem, czuję się bezpieczniej na ulicy niż na rowerze szosowym, bo składak jest zwrotniejszy i łatwiej z niego – w razie potrzeby – szybko zsiąść. Nie bez znaczenia jest także kwestia zdrowotna, ale to już dotyczy wszystkich rowerów – pedałowanie z domu do pracy i z powrotem jest po prostu bardzo korzystne. Muszę za to zaznaczyć, że nie jestem fanem przekonywania i podkreślania, że rowery Brompton są wspaniałe.

To jak inni mają się przekonać?

Gdy ktoś mnie o to pyta, zawsze mówię, żeby zadzwonił do kogoś, kto już korzysta z tego roweru, i poznał opinię opartą na najprawdziwszym doświadczeniu – takie argumenty mają moc przekonywania większą niż słowa sprzedawcy. A że ogromna liczba tych opinii jest zdecydowanie pozytywna, to dobrze się składa. Zupełnie jak Bromptony (śmiech).

 

Z Dominikiem Razą rozmawiał Michał Różalski

0
500