Hołd dla konetabla Burbona, łupieżcy Rzymu

Co sprawia, że pewne obrazy budzą w nas tak wielką ciekawość? Zachwycają nie tylko swoimi wartościami estetycznymi, rozmachem i faktami z historii powstania. Stajemy przed nimi, a wydobywająca się ze środka obrazu siła wciąga nas do jego wnętrza.

Siła przyciągania

Na tym polega moc sztuki, na tej trudnej do wytłumaczenia fascynacji, która może mieć swoje podłoże w niesamowitej historii powstania obrazu. W czwartek,

2 kwietnia 1959 roku wnętrze Galerii St. Stephan w Fleischmarkt Theater wypełniła artystyczna i intelektualna elita Wiednia. Teatr, który był miejscem narodzin awangardowych ruchów Austrii, przede wszystkim Wiedeńskich Akcjonistów, miał na kilkadziesiąt minut stać się przestrzenią performance’u skupionego na jednym dziele. Wszystkie te osoby zgromadziły się pod jednym dachem, by podziwiać akt twórczy francuskiego malarza Georges’a Mathieu, który przy dźwiękach elektronicznej muzyki Pierre’a Henry’ego miał stworzyć jedno z najważniejszych dzieł w swojej karierze – „Hommage au Connétable de Bourbon”.

Liryczny abstrakcjonista

Georges Mathieu był francuskim malarzem i teoretykiem. Jednym z ojców założycieli europejskiego ruchu zwanego abstrakcją liryczną, która w przeciwieństwie do action painting, który w USA rozsławił Jackson Pollock, nastawiona była bardziej na akt emocjonalny, a nie sam gest malarski. Młode lata artysty nie zapowiadały kariery ekscentryka, którego widzimy na zdjęciach z późniejszych lat twórczości malarza. Ojciec był bankierem, jego matka, której profesją zapewne były zajęcia domowe, uczyła go od dzieciństwa rysunku. Jednak dalsze kroki zaprowadziły Georges’a na studia angielskiego i prawa, a ich naturalną kontynuacją była posada nauczyciela oraz tłumacza, czym zajmował się w latach okołowojennych. W tym okresie zaczął również malować. Niesatysfakcjonujące próby z malarstwem figuratywnym oraz lektura Edwarda Crankshawa i jego interpretacje twórczości Josepha Conrada jako literatury abstrakcyjnej, naprowadziły go na koncepcję, że malarstwo nie musi przedstawiać by istnieć.

 

10.30 Performance rozpoczyna się punktualnie. Mathieu ubrany w rozpiętą pod szyją białą koszulę i czarne wąskie spodnie wkracza na scenę. Włosy charakterystycznie zaczesane do tyłu, na twarzy sumiasty, zakręcony wąs. Ubranie jest dla niego magicznym elementem spektaklu, pomagającym w pełni wejść w atmosferę mistycznego procesu. Dopełnieniem świętego rytuału. Na podłodze leżą pudełka z tubami farb. Mathieu odkręca je systematycznie jak żołnierz czyszczący swój karabin przed bitwą. Staje przed leżącym na ziemi białym płótnem mierzącym

2,5 na 6 metrów. Publiczność zamiera, obserwując pierwsze ruchy malarza w milczeniu, nonszalancko nakładającego farbę prostu z tuby na rozciągnięty materiał, a następnie rozcierającego ją zmiętymi szmatami. Po 20 minutach publiczność zaczyna robić się niespokojna. Zniecierpliwiony ich zachowaniem Henry ostro uspokaja gości, sądząc, że nie odpowiada im jego muzyka. Mathieu postanawia postawić obraz, aby wykonać kolejny etap prac.

Malarstwo nie jest w latach 40. jego głównym zajęciem. Mathieu w pracy jako specjalista PR amerykańskich linii lotniczych czy później redaktor czasopisma poznaje wielu inspirujących ludzi, w tym między innymi Salvadora Dalego, do którego z czasem sam się upodobni. Równolegle wystawia, łączy ze sobą twórców badających podobne sfery ekspresji malarskiej, zajmuje się teorią. Jego pierwsze wielkie płótno powstaje w 1952 roku.

 

10.50 Zamalowane płótno stoi frontem do widzów. Ciemna farba pokrywa lewą stronę i dół obrazu. Prawy górny róg pozostaje biały. Niczym gotowe pole czeka na wjazd wojsk, które zaraz zaczną staczać na nim krwawą bitwę. Mathieu uzbrojony w długi pędzel zaczyna drugi etap spektaklu. Początkowo spokojnie „zapisuje” pierwszą linię. Jego gesty nabierają tempa, ekspresji. Wykonuje niemal akrobatyczne ruchy kuca, skacze, podbiega… Pędzel zamienia na tubę. Odchodzi, by z dystansu spojrzeć na efekty. Publiczność siedząca bliżej sceny słyszy dźwięki narzędzi szurających o płótno. Będą później to porównywać do uderzeń mieczy w czasie walki. Nie bez powodu obraz nosić będzie tytuł nawiązujący do jednej z najkrwawszych bitew w historii – Sacco di Roma (pol. Złupienie Rzymu), gdy sprzymierzone niemiecko-hiszpańskie wojska pod dowództwem cesarza Karola V

w 1527 roku złupiły Rzym, kładąc kres włoskiemu Odrodzeniu. Sam Mathieu wygląda jak unurzany we krwi. Ręce ciemne od granatowej i czarnej farby, ubranie zbroczone wielokolorowymi plamami.

Od 1957 roku podróżuje intensywnie po świecie i tworzy swoje obrazy-spektakle. Jego fascynacja historią realizuje się nie tylko w aktach malarskich, ale również działaniach naukowych. Cykl konferencji, który prowadził wraz z Simonem Hantaï, dotyczył wielkich postaci oraz przełomowych wydarzeń, które ukształtowały kulturę Zachodu, od edyktu mediolańskiego z 313 roku poczynając. Jego obrazy prezentowane były na setkach wystaw, w tym wielu indywidualnych. Prace znajdują się w ponad

90 muzeach na całym świecie. W późniejszych latach walczył o estetyzację życia codziennego. Wcześnie zaczął dostrzegać potencjał drzemiący w mass mediach, które uważał za kreatora ludzkich potrzeb. Jego malarskie performance’y nadawane były przez francuską telewizję. Zabiegał o obecność edukacji artystycznej na każdym etapie nauczania, tworząc w tym celu nawet ugrupowanie polityczne, którego propozycje zmian zostały, niestety, odrzucone z powodu braku środków finansowych. Zmarł w 2012 roku w wieku 91 lat.

 

11.00 Wyczerpany Mathieu odpoczywa chwilę, by dokonać jeszcze końcowych ruchów. Publiczność oszołomiona spektaklem malarskim i dźwiękami konkretnej muzyki Henry, może jeszcze podziwiać gotowy obraz leżący na scenie. Dzieło jest gotowe, gdy w prawym dolnym rogu składa swój podpis i zapisuje datę 2 kwietnia. Jak stwórca dokonujący ostatniego gestu „stało się”.

 

 

Cały performance został udokumentowany na filmie do niedawna uznanym za zaginiony. Dzięki staraniom galerii Applicat-Prazan i Comité Georges Mathieu udało się go odnaleźć i zmontować. Sam obraz prezentowany był na wszystkich najważniejszych wystawach Mathieu, długo pozostając w jego rękach. Praca była obrazem-manifestem dla samego twórcy. Konetabl Burbon, czyli

Karol III Burbon, dowodził wojskami siejącymi spustoszenie w Rzymie w maju 1527 roku. To, w czym większość upatruje jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii kultury, kiedy to symbolicznie zakończyło się włoskie Odrodzenie, dla Mathieu było wielką szansą dla narodzin baroku i dalej dla sztuki nowoczesnej. Dopiero spadkobiercy artysty sprzedali pracę londyńskiemu kolekcjonerowi, który z kolei postanowił obraz oddać w nowe ręce w 2018 roku. W czerwcu obraz prezentowany był na Art Basel w sekcji Unlimited, czyli „crème de la crème” najważniejszych targów sztuki na świecie. Teraz trafił do Polski.

Obraz Georges’a Mathieu był wystawiony w holu apartamentowym Cosmopolitan Twarda 4 od 24 lipca 2018 roku.

0
500